Grudniowy jarmark emocji

Jesteśmy już w połowie grudnia, przy supermarketach otwarto małe zagajniki z banerami CHOINKI, gdzie unosi się piękny zapach igliwia. Świerki rozkładają swoje obfite ramiona prezentując swą urodę lub owinięte siatką niczym ciasną bielizną modelującą są gotowe do zabrania. W sklepach już na dobre zagościły możliwe do kupienia Gwiazdy Betlejemskie, barszczyki z paczki czy czekoladki dla dzieci, a spacerując wieczorową porą gdzieś w granicach 16:00 (jak jest ciemno, to już wieczór prawda?) można podziwiać rozwieszone lampki. Światełka stroją budynki – jedne w bardziej stonowany sposób – swym żółtym łagodnym odcieniem, pną się po balustradach balkonów. Drugie kolorowe, bardziej krzykliwe czasem migające lub mrugające do nas swoim porozumiewawczym błyskiem. 

Świąteczny jarmark jak codzienność

Jeżeli akurat teraz musisz załatwić coś w centrum miasta czeka Cię istna przygoda w przedzieraniu się przez tłum ludzi zgromadzonych na jarmarku świątecznym. To nie lada zadanie przeciskać się przez rozchichotane tłumy, buszujące między stoiskami. Czy to za pajdą chleba ze smalcem za jakieś 20 złotych, czy za mini pączusiami gorącymi od rozgrzanego oleju, w którym przed chwilą cudownie się kąpały lub innymi pokusami gastronomicznymi.

Pośpiech i porównywanie się

I w sumie ten świąteczny czas trochę jest jak to przedzieranie się przez Jarmark Świąteczny idąc w tylko nam znanym celu. Bywa różnie – czasem uda nam się złapać jakąś lukę między ludźmi i szczęśliwie wyprzedzić choć troszkę całą tą ludzką masę przewalającą się między straganami. Te cenne minuty zdobyte w akrobatyczny sposób możemy przeznaczyć na cokolwiek. Na chwilę wytchnienia, na dalszy bieg w tym grudniowym kołowrotku, na rozmowę, na scrollowanie i porównywanie się z innymi, bo okazało się, że ktoś wyprzedził innych ludzi znacznie dalej i szybciej niż my.

Co wybierzemy tym razem?

święta

Gdy utkniemy w czyimś konflikcie

Czasem utkniemy zakorkowani na dodatek stojąc koło jakiejś pary, która postanowiła prać swoje brudy właśnie teraz, w świątecznej scenerii, mając za publikę wszystkich w koło. A może to my jesteśmy jedną z tych osób ze wspomnianej kotłującej się pary? Może bierzemy za jeńców tych pechowych przechodniów, którzy akurat znaleźli się koło nas nas. Robimy z nich sędziów, mających tu i teraz rozwikłać kto jest be i fe, a kto ma rację? Biedacy wykręcają oczy na każdą stronę wchodząc w rolę Anny Marii Wesołowskiej, dopiero zdając sobie sprawę z tego jak trudne wykonuje zadanie. Niektórzy z nich połapią się w porę i zejdą z sędziowskiej trybuny zanim zacznie się rozprawa. 

Gdy ktoś ciągnie nas w dwie strony

Czasem przez jarmarczny teren idziemy z dwójką dzieci i każde z nich ciągnie nasze ręce w dwie różne strony. Czasami nam bywa to całkiem obojętne. Może za chwilę zostaniemy rozszarpani w pół, bo zabrakło przespanych nocy i sił, żeby cokolwiek z tym zrobić. Albo idziemy w tym tłumie sami, tęskniąc za kimś kto by z nami napił się ciepłego kakao? Tym bardziej wszystkie te świąteczne ozdoby wydają się dotkliwie piękne i kąsające nasze samotne policzki.

W takich momentach warto zapytać siebie nie: „jak jeszcze dam radę?”, ale: kto mógłby mnie na chwilę odciążyć?”

Samotność, która boli… albo czasami koi

A może właśnie idziemy nareszcie samotnie bez tych, którzy nam to kakao przyprawiali goryczą czy nawet trucizną. W końcu sami możemy napawać się jego błogim kojącym słodkim smakiem?

A może — i tak w kółko — toczymy się w kierunku świąt. Przecinając nawzajem swoje ścieżki w rytm świątecznych piosenek, oświetleni lampkami tworząc świąteczny korowód. Świąteczny korowód, w którym mieszają się wszystkie historie, radości, dramaty, marzenia, tragedie, miłości, samotności, wdzięczności i pustki. Ten grudniowy czas tylko wzmacnia ich smak jak szczypta soli dodana do korzennych ciasteczek.

O ciasteczkach, które nie muszą być idealne

Ale czymże byłyby te ciasteczka bez właśnie tej szczypty soli! I może te korzenne ciasteczka, które pieczesz Ty, nie mają takiego kształtu, jak te piękne wypieki z reklamy. Może Twoje wychodzą lekko przypalone albo niedopieczone lub w nie takim kształcie –  może nie masz do nich odpowiedniej foremki?  Może poprosisz kogoś o pomoc i okaże się, że jest sposób na to niesforne ciasto? Dlatego piekąc ciastka w tym roku zerknij do przepisu i sprawdź w swoich zapiskach z poprzedniego pieczenia. Czy może nie trzeba dodać do nich więcej mąki, a mniej masła? 

Jeśli czujesz, że ten grudniowy jarmark jest dla Ciebie zbyt głośny, zbyt ciasny, zbyt męczący…, to w Otulone jest miejsce, w którym można się na chwilę zatrzymać. Nie po to, by coś w sobie naprawiać. Po to, by złapać oddech, uporządkować myśli i poczuć, że ktoś idzie obok — choćby przez kawałek tej drogi.

Autorka wpisu:
mgr Alicja Hryszkiewicz
psycholożka, seksuolożka w trakcie specjalizacji,
recepcjonistka Centrum Terapii dla Kobiet Otulone