Jak postanowienia noworoczne wpływają na relację z jedzeniem i ciałem

Sylwester jako moment presji – „czas wziąć się za siebie”


Każdego roku – 31 grudnia – cały świat wydaje się nabierać głęboko powietrza, by wraz z wybijającą północą wybuchnąć z pieśnią przekazu. Oto przed nami nowe otwarcie i najwyższa pora „wziąć się za siebie.
Zanim zdążymy na dobre otworzyć oczy, 1 stycznia od razu dostajemy po nich skrzącą się jak brokat obietnicą. Wreszcie nadszedł ten moment kiedy możemy magicznie zrzucić z siebie „stare” ja. Wyznaczymy sobie sztywne cele, stworzymy wyczerpujące harmonogramy i skupimy maksimum naszych wysiłków na gruntownej przebudowie całej naszej osobowości.

Chociaż w wyznaczaniu sobie celów samym w sobie nie ma niczego złego, w wersji „Nowy Rok Nowa Ja”. Wydaje się być wręcz toksycznym rytuałem, w trakcie którego rozkładamy na czynniki pierwsze wszystko to, czego w sobie nie lubimy i znajdujemy postanowienia, które mają to „naprawić”.

Dlaczego postanowienia noworoczne, tak często kręcą się wokół ciała?

Zdecydowana większość postanowień noworocznych koncentruje się wokół stosowania diet odchudzających, utraty wagi, czy „zrobienia formy”. Jeżeli zmagamy się z trudnościami w obszarze relacji z jedzeniem:

  • napady objadania
  • zajadanie stresu
  • emocji podjadanie
  • ciągły stres
  • analizowanie swojego sposobu odżywiania lub relacji z ciałem: brak akceptacji własnego ciała, ciągłe czucie się niewystarczająco szczupłą, atrakcyjną, odczuwanie ciągłej presji kontrolowania wagi

    Ten okres może być dla nas szczególnie trudny.

A jeśli też same będąc w takiej sytuacji, zdecydujemy się na ustalanie tego rodzaju postanowień, też problematyczny – ponieważ mentalność „Nowy Rok Nowa Ja” opiera się na założeniu, że to, kim jesteś teraz i jak wyglądasz teraz, nie jest wystarczająco dobre. Ale jeśli tylko zrzucisz te parę kilo, przemęczysz się parę tygodni bez węglowodanów, to kto wie, może wreszcie zasłużysz na miano wystarczająco dobrej i zacznie się dla ciebie nowe życie w którym zagości akceptacja i poczucie przynależności.

Można się rozmarzyć prawda?

Kultura diety i iluzja „akceptacji, gdy schudnę”

Niestety to iluzja, która najpewniej obróci się przeciwko nam. Bo chociaż pragnienie akceptacji jest całkowicie naturalne, to jest też potrzebą, która została zawłaszczona jako narzędzie do generowania zysku przez kulturę diety. Często wmawiającej nam, że szczuplejsze ciała są lepsze pod każdym względem, a te większe to projekty, które należy przekształcać bardziej akceptowalne wersje.

Ciągłe wymyślanie „wad” kobiecych ciał, a następnie sprzedawanie im „rozwiązania” lub sposobu „pozbycia” się tej wady, to sposób na bajeczne zyski. Dlatego każdego roku, dowiadujemy się co najmniej kilku rzeczy które są z naszymi ciałami „nie tak” chociaż są zupełnie naturalne, lub związane z fizjologią. Następnie sprzedaje się nam produkt, który rozwiąże ten „problem” byśmy znowu mogły poczuć się piękne i atrakcyjne. Co znaczące,większość kobiet nigdy nie osiąga w życiu stanu, w którym czuje się wystarczająco atrakcyjna i nie próbuje na jakiś sposób zmienić swojego ciała).

Niezależnie od tego, czy nasze postanowienia dotyczą wagi, celu związanego z aktywnością fizyczną, czy po prostu bycia „zdrowszą”? Tak naprawdę wiele z nich ostatecznie wiąże się z przestrzeganiem sztywnych zasad dotyczących jedzenia lub ćwiczeń. Mogą one napędzać niezdrowe nawyki, lub niewspierające sposoby myślenia o jedzeniu i ciele prowadzące do napadów objadania, i dalszego pogorszenia się relacji z jedzeniem i ciałem.

Opieranie swojej samooceny i poczucia własnej wartości na wyglądzie, a także porzucanie samych siebie na rzecz fantazji dotyczącej tego kim „powinniśmy” być, często znajdującej odzwierciedlenie w liście naszych noworocznych postanowień. To nie doda nam skrzydeł – a raczej dodatkowo przygniecie.

Może w tym roku zamiast „naprawiać siebie” – wybierzesz siebie?

  • Może ten rok mógłby być dla Ciebie podróżą do celu jakim jest odkrycie kim jesteś i co jest dla Ciebie ważne.
  • Jakie wartości Ci przyświecają, jaka chciałabyś być dla siebie (w tym też swojego ciała) i innych?
  • Może to czas na postanowienie by ruszyć za sobą, taką jaką jesteś? Zamiast wizją składającą się z tysiąca narzuconych „muszę” i „powinnam”?
  • Może Twoje postanowienia zamiast koncentrować się na odbieraniu sobie czegoś, mogłabyś zorientować na dodawanie, wzbogacanie życia?

Jeśli Twoje ciało, lub Twoja relacja z jedzeniem jest dla Ciebie źródłem poczucia winy i wstydu, postanowienie schudnięcia nie pomoże. Przyczyny dla których to poczucie winy i wstydu w ogóle powstało potrzebują Twojego zainteresowania, ciekawości i współczującej opieki. Kolejna dieta tylko wzmocni Twoje poczucie, że zasługujesz na akceptację, przynależność i miłość – wyłącznie w jakiejś „wersji” w której ważysz konkretną ilość kilogramów, albo mieścisz się w konkretny rozmiar.

Pytania, które mogą zmienić Twoją listę postanowień

Nie potrzebujesz restrykcji, presji i wstydu by okazać swojemu ciału szacunek i zaopiekować się jego potrzebami. Spróbuj odpowiedzieć na parę poniższych pytań, może jednak Twoja lista postanowień skorzysta na aktualizacji?

  • Czy zastanawiałaś się kiedyś nad własną definicją zdrowia i zdrowego odżywiania?
  • Czym one są dla Ciebie i do jakiej ich formy chciałabyś dążyć?
  • Co konkretnie dla Ciebie oznacza „być zdrową”?
  • Co Twoim zdaniem przyczynia się do wspierania Twojego zdrowia i poczucia dobrostanu?
  • Czy można się tego nauczyć?
  • Jak nauczyłabyś tego dziecko?

Przyjmij, że myślisz o swoim ciele, nie jako o wrogu, lecz sojuszniku. O przyjacielu który stara się ze wszystkich sił by pomóc Ci żyć jak najlepszym życiem i zapytaj siebie:

  • Jakie 3 przykłady wsparcia mogłabyś mu zaoferować, by było mu łatwiej wspierać Cię i towarzyszyć Ci na co dzień?
  • Jakie 3 przykłady wsparcia mogłabyś mu zaoferować kiedy nie czuje się dobrze?
  • Co mogłabyś mu zasugerować, by pomóc mu bardziej ze współczuciem radzić sobie ze stresem?
  • Jaki jest najmniejszy możliwy krok, jaki mogłabyś wykonać w kierunku zaopiekowania podstawowych potrzeb Twojego ciała takich jak: głód, pragnienie, sen?

Kiedy wyznaczamy sobie cele i postanowienia, często skupiamy się na tym jak możemy stać się lepsi, bardziej wartościowi, odnosić większe sukcesy. Ale czy prawdziwe szczęście możemy rzeczywiście osiągnąć ścigając „idealną” wersję siebie? Która być może nie istnieje, czy też może otwierając ramiona i przyjmując siebie takimi jakimi jesteśmy teraz?

coaching Gdańsk

Na zakończenie. Trochę sentymentalnie: Wiersz z 1979 r. „Już wkrótce” – Stanisław Barańczak

Osobiście lubię wracać do niego zawsze właśnie w Sylwestra, przed szaleństwem noworocznych postanowień.

Zapraszam i Ciebie do lektury i chwili refleksji…

„Już wkrótce wezmę się za siebie,
wezmę się w garść, zrobię porządek w szufladzie,
przemyślę wszystko do końca, zaplombuję zęby,
uzupełnię luki w wykształceniu,
zacznę gimnastykować się co rano,
w słowniku sprawdzę kilka słów,
których znaczenie jest dla mnie wciąż niejasne,
więcej spacerów z dziećmi,
regularny tryb życia, odpisywać na listy,
pić mleko, nie rozpraszać się, więcej pracy nad sobą,
w ogóle być sobą, być wreszcie bardziej sobą,
ale właściwie jak to zrobić, skoro już,
i to od tak dawna, tak bardzo nim jestem”.

Autorka wpisu:
Anna Trojanowska
psychodietetyczka, dietetyczka w Centrum Terapii dla Kobiet Otulone